Kategoria:

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
 

11 marca weszła w życie tzw. ustawa antylichwiarska, wprowadzająca wiele ograniczeń w branży pożyczkowej. Najważniejsze dla rynku są trzy zapisy: o limicie łącznych kosztów, którymi można obciążyć dłużnika (nie mogą przekroczyć 100 proc. wartości długu), o zakazie rolowania długu, czyli przedłużania terminu spłaty kwoty głównej w zamian za prowizję oraz o nakazie wliczania prowizji pobieranej za udzielenie pożyczki w domu klienta do łącznych kosztów.

 

W ubiegłym roku w trakcie prac nad ustawą branża alarmowała, że regulacje zniszczą rynek pożyczkowy, ponieważ działalność w ramach zakreślonych przez ustawodawcę będzie nieopłacalna. Okazuje się, że biznes udało się jednak dostosować do nowych realiów. W ostatnich dniach odbywa się reklamowy festiwal firm pożyczkowych zachęcających do zaciągania pożyczek ratalnych. Nie jest to nowy produkt, w ofercie chwilówkowców jest już od roku, ale dopiero teraz mocno go promują. Wcześniej pierwszeństwo miały bardziej marżowe zwykłe chwilówki, udzielane maksymalnie na miesiąc, potem często rolowane. Po wprowadzeniu limitów kosztowych i zakazów udzielania nowych pożyczek na spłatę wcześniejszego zadłużenia opłaciło się odkurzyć pożyczkę ratalną. Sprzedaje się nieźle, bo jak mówi Marcin Borowiecki, szef Wongi, która w ofercie ma raty już od grudnia, obecnie stanowią one już połowę nowego portfela. Maksymalna kwota pożyczki, którą można spłacać w 12 ratach, wynosi 3 tys. zł. Ferratum Bank obrał nieco inną strategię, tuningując zwykłą chwilówkę. Klient może pożyczyć 1500 zł i spłacić standardowo po dwóch tygodniach lub miesiącu albo wydłużyć termin do 60 dni. Bez płacenia prowizji za prolongatę.

 
Do dużych zmian doszło natomiast w ofercie Vivusa, który od kilku dni promuje raty pod marką Zaplo. Serwis pod tą nazwą działa od roku, jednak bez większych sukcesów, bo nie był w ogóle promowany. Teraz ma być jednym z głównych wehikułów sprzedażowych grupy. Raty będą dostępne online oraz u brokerów współpracujących z Vivusem. Na razie Zaplo oferuje pożyczki ratalne o najwyższej wartości — 10 tys. zł, z okresem spłaty wynoszącym 24 miesiące.
Vivus nie podaje, jakiej sprzedaży oczekuje po Zaplo, informuje tylko, że już na etapie pilotażu wolumeny są dwukrotnie wyższe, niż zakładał plan. Generalnie pożyczkodawca jest dobrej myśli, a nawet bardzo dobrej. Zapowiada, że w tym roku chce osiągnąć miesięczną sprzedaż na poziomie Providenta, lidera rynku pożyczkowego. To odważna deklaracja, bo na razie graczy dzieli spory dystans. Według wyliczeń DM NWAI, na koniec 2014 r. aktywa Providenta wynosiły 2,87 mld zł, a Vivusa — 281 mln zł. Analitycy domu maklerskiego zwracają jednak uwagę, że sprzedaż lidera rynkowego jest w stagnacji, a Vivus notuje dynamikę rzędu 30-40 proc. rocznie.
 
Wczoraj grupa IPF, właściciel Providenta, w rocznym raporcie po raz pierwszy przyznała, że rosnąca konkurencja ze strony chwilówkowców wpływa na jego biznes w Polsce, ograniczając możliwość pozyskiwania nowych klientów. W 2015 r. ich liczba wzrosła tylko o 2 proc., do 832 tys. Ubiegły rok dla grupy nie był najlepszy. W Polsce przychody spadły o 13,4 proc. (267 mln GBP), ale wynik udało się uratować dzięki dużo niższym odpisom i obniżce kosztów finansowania. Zysk przed opodatkowaniem był tylko o 4,8 proc. — wyniósł 69 mln GBP. Ten rok też nie zapowiada się najlepiej. IPF szacuje, że zmiany wchodzące w życie 11 marca będą kosztować Providenta
30 mln GBP w ciągu dwóch lat. Podatek bankowy wyciągnie z kasy około 2,4 mln GBP. Grupa będzie bronić biznesu, tnąc koszty i zmieniając ofertę. Mocniej postawi na pożyczki online, oferowane przez Hapi pożyczki, biznes rozwijany w ramach IPF Digital i podlegający bezpośrednio Londynowi. Serwis działa w kilku krajach, w Polsce wystartował równo rok temu, jednak nie odniósł na razie sukcesu. Liczba klientów, jak podaje IPF, wynosi 134 tys. Provident na początku marca ma pokazać nową ofertę produktową. Portfel przebudował już Profi Credit, wicelider rynku pożyczkowego, wcześniej koncentrujący się na dużych pożyczkach spłacanych nawet przez 4 lata. — Limit kosztów wymusza zmianę oferty na pożyczki o wyższych kwotach, za niższą cenę i na nieco krótsze okresy, maksymalnie do 30 miesięcy — mówi Jarosław Chęciński, szef Profi Credit. Tak skalibrowana oferta będzie dostępna tylko dla klientów o wyższej zdolności kredytowej. Jarosław Chęciński ocenia, że około 15-20 proc. nie zakwalifikuje się do finansowania po 11 marca. Nowe regulacje obniżą też marżowość biznesu, choć trudno ocenić, o ile. W górę pójdą obroty całego rynku, ponieważ branża wyższą sprzedażą będzie starała się ratować wyniki. Z tego względu Profi Credit realizuje założony plan zwiększenia liczby placówek o 50 w tym roku — do 180 oddziałów.

 

bankier.pl

Design by: www.diablodesign.eu